Brawa dla Majdyły

Komentarze

czytaj też: NFZ po raz pierwszy przegrał w sądzie z lekarzem ws. kar umownych za błędne wypisywanie recept

 

Jest to oczywiście trochę jak biblijne „pójście tam, dokąd się nie chce”, jest w tym zapewne obrona honoru i osobistego i zawodowego. Rzecz jasna i suma sporu jest niebagatelna. 56 tysięcy złotych to dużo pieniędzy.

Doktor Krzysztof Majdyło póki co jest górą. W postępowaniu , jakie wytoczył mu NFZ w sprawie rzekomo nieprawidłowo wystawianych recept , Sąd Rejonowy w Gdańsku umorzył sprawę nie dopatrując się znamion wykroczenia przeciwko umowie.

Jest to – jak podaje prasa medyczna – pierwszy wyrok ws recept, w którym górą jest lekarz, a nie Fundusz

Z danych, jakie można wyczytać w prasie wynika, że proces ten najprawdopodobniej poprzedzała sprawa, jaką NFZ wytoczył Doktorowi Krzysztofowi Majdyle w trybie karnym. Świadczą o tym wzmianki o przesłuchiwanych pacjentach i decyzji prokuratury o umorzeniu postępowania.

Z pewnością dobrze byłoby wyczytać się w pisemne uzasadnienie tego wyroku, aby snuć wnioski co do jego przydatnosci  w konstruowaniu linii obrony lekarzy w sprawach receptowych. Jeśli Fundusz postanowi odwołać się, to z pewnością takie pisemne uzasadnienie powstanie.

Na temat recept napisałem na tej witrynie wiele. Nie zmieniam zdania co do wartości wzoru umowy receptowej : jest to umowa o wyraźnie represyjnym charakterze, sprzeczna z konstytucyjną zasadą proporcjonalności , a do tego Zarządzenie wprowadzające wzór tej umowy wydaje się być wydane bez należytej podstawy ustawowej.

Na temat zaś kar za recepty ferowanych na podstawie Ogólnych Warunków Umów wypowiedziało się juz dobitnie paru konstytucjonalistów.

Może casus dr Majdyły przekona niektórych, że ofensywa na linii prawnej jest bardziej obiecująca niż konstruowanie ubezpieczenia od skutków skandalicznego prawa.

Andrzej Cisło

 

 

 

 

 

 

 

NRL 2010-13

 

 

 

Pasywność cnotą?

Komentarze

czytaj też: „Aż tak jesteśmy niebezpieczni?

 

Jestem święcie przekonany, że sposób radzenia sobie z zagadnieniem wiele mówi o tym, co się z danym problemem zmaga.

Taki w sumie drobiazg , rzecz naturalna- ot część ludzi pracujących w samorządzie chce się spotkać z resztą. A tu taka artyleria wytoczona.

Lekarze pracujący w izbach lekarskich doskonale zdają sobie sprawę z generalnej oceny, jaką środowisko wystawia izbom. Nie zawsze i nie do końca są to oceny sprawiedliwe,ale jeśli jest coś co powstrzymuje niektórych od dłuższej pracy w samorządzie to właśnie ta iluzoryczność władzy delegatów w samorządzie. Delegat ma się dać wybrać, przyjechać na Zjazd i głosować . Resztę załatwi za niego wybrane przywództwo .

Teraz ta nawet głośno niewypowiadana reguła znajduje podparcie w opinii izbowych prawników. Pochwała bierności podniesiona do godności reguły. Jak napisałem w uwagach do opinii ZRP ws organizacji spotkania delegatów- stomatologów:

Zdanie „[…] próby określenia innych kompetencji delegata poza uczestnictwem w zjeździe są bezpodstawne” – zdanie to poza tym, że nie do końca odpowiada prawdzie , jest ponad wszystko okrutnym i czarnym proroctwem degradującym naszą rolę w izbach. Równie dobrze można by napisać , że „Konstytucja nie przewiduje innych kompetencji obywateli poza udziałem w wyborach„. Jak dowodzą liczne przykłady pięknych kart zapisanych przez fundacje oparte na społecznej działalności ,zdanie to nijak miałoby się do rzeczywistości . To właśnie członek danej społeczności musi zdefiniować jak chce wykorzystać przysługujące mu prawa (rozsiane po rożnych aktach) , a państwo (tu-władze izb pochodzące z wyboru ) ma obowiązek mu to ułatwiać a nie utrudniać . Stąd dość rygorystycznie traktowane są w orzecznictwie wszelkie próby degradowania prawa do udziału w życiu publicznym do wymiaru iluzorycznego czy nawet fasadowego. Izby są instytucją finansowaną prawie całkowicie z daniny publicznej, przeto do ich działalności (a także do praw ich członków) odnoszą się przepisy wielu innych -poza ustawą o izbach- aktów normatywnych. Chcąc prawidłowo określić prawa członków IL należałoby przepisy ustawy o IL czytać łącznie z przepisami innych ustaw nie wyłączając Konstytucji.

Tyle cytat. Bywają prawdy tyleż oczywiste, że aż nieprzydatne w dyskusji.

„człowiek rodzi się, żyje i umiera” – tak powinniśmy posługując się metodologią zaproponowaną przez Radców NIL skwitować naszą bytność na tym łez padole.

Prawda?

Prawda, ale czy chcielibyśmy coś takiego jako podsumowanie życia?

 

Andrzej Cisło

 

 

NRL 2010-13

 

 

 

No wizjoner jakiś po prostu….

Komentarze

 

Ot, żaden to tekst wielki, raczej spostrzeżenie. Raczej próba podworowania sobie  z samego siebie i z ludzkiej (podobno naturalnej) tendencji do przyznawania sobie mocy sprawczej lub zdolności niezwykle trafnej analizy rzeczywistości.
W newsie z 5 marca ,dotyczącym planowanej deregulacji  pisałem o tym, że aby deregulacja była kompletna i sprawiedliwa, winna objąć rownież życie polityczne. Pisałem:

OK. Może kupmy tę ideę, ale rozszerzmy ją: koniec z 5%progiem wyborczym do Sejmu i koniec z układaniem list kandydatów. Albo inaczej: partia, która chce uzyskać dotację za wprowadzonych do Sejmu posłów z danego okręgu, musi w tym okręgu przeprowadzić prawybory. O, to będzie wtedy deregulacja kompletna.

I co? Nie minęły trzy niedziele , a w tym tonie wypowiedziała się Okręgowa Rada Adwokacka w Katowicach.
W Przeglądzie Prasy jest link do artykułu poświęconego tej uchwale .
Państwo Mecenasi słusznie podnoszą :

„Zawód polityka stał się zawodem zamkniętym dla aktywnych społecznie obywateli. Ukształtowany system partyjny skutecznie wyeliminował możliwość wpływu na rządy w państwie dla rzeszy osób niezwiązanych z kastą politycznych „celebrytów”, monopolizującą życie polityczne ostatniego dwudziestolecia. Nie jest to zgodne ani z zasadami demokracji, ani z interesem państwa.”

Możemy oczywiście zrobić zgaduj-zgadulę nt „czy ktoś się tym przejmie?” , ale darujemy  sobie . 
Postulat jednak jest dobry. W istocie bowiem życie polityczne zostało zmonopolizowane przez wąskie grupy składające się na nowe oblicze i nową definicję sławetnej Grupy Trzymającej Władzę .

Wizję miałem instynktowną,  odruchową i zdaje się całkiem słuszną. Ale dość o tem, aby nie wpaść w samozachwyt .
Skutki takiego primaaprylisowego felietonu byłyby zbyt poważne.

Andrzej Cisło

 

 

 

 

 

 

 

 

NRL 2010-13

 

 

 

To również nasza batalia

Komentarze

 

 

Nie da się ukryć, że środowisko lekarskie od dłuższego czasu żyje głównie sprawami recept.
Próba przebicia się na forach internetowych przeznaczonych dla lekarzy z innym tematem raczej nie wyjdzie.

A co my, stomatolodzy w związku z tym?

Najbardziej aktywnymi prescriberami to my z pewnością nie jesteśmy.
W zasadzie moglibyśmy wytrzymać każdy system refundacji leków.
Ale jeśli ktoś myśli, że tocząca się obok nas wojna o godne warunki pracy lekarzy nas nie dotyczy

JEST W BŁĘDZIE

Darujemy sobie literaturę , że nikt nie jest samotną wyspą i komu bije dzwon. Od początku protest toczył się nie w sprawie recept, a w sprawie wyznaczenia granic, poza którymi władza nie powinna ważyć się dociążać nas obowiązkami .

Tymczasem nie wiadomo dokładnie w którym miejscu planu mnożenia naszych obowiązków jesteśmy . Na pewno jednak nie na końcu .

Końca raczej nie widać .

Andrzej Cisło

 

 

NRL 2010-13

 

 

 

Cóż powiedzieć ….Powodzenia!

    Komentarze

 

Literackie porównania mają swój niepowtarzalny wdzięk. Któż z nas nie chciałby się wcielić w postać z filmu czy książki ( rzecz jasna-w pozytywną). W tej historii jest trochę biblijnego kamienia, co to odrzucony przez budujących, trochę jak z filmu o karierze wbrew przeciwnościom.

Najważniejsze, że dzięki uporowi Liderki i pracy wąskiego grona współpracowników jest pierwszy numer :
GAZETY DLA  LEKARZY

Ten nowy na rynku oficjalnie zarejestrowany miesięcznik powstał dzięki dziennikarskiej pasji dr Krystyny Knypl,znanej pewnie większości czytelników Gazety Lekarskiej z felietonów , a w szczególnosci z cyklu „Rozszyfruj receptę”.
Nie wiem jak to się dokładnie odbyło, ale dość powiedzieć,że współpraca dr Krystyny z izbową Gazetą Lekarską zakończyła się niedawno , dość nagle i to bynajmniej nie z inicjatywy Felietonistki. 
O tej fatalnej manierze naszego samorządu, który sam chyba nie wie, jak zdolnych ludzi ma w swych szeregach pisałem już nie raz. Szkoda gadać .

I tu następuje triumf Ducha nad duchotą (izbowych korytarzy), inicjatywy nad skostniałą strukturą. Felietonistka nasza , miast rozdzierać szaty i pielęgnować traumę , po prostu założyła własną gazetę.

Profesjonalny skład , porządna grafika, teksty każdy sobie sam zrecenzuje. Pismo wychodzi oczywiście tylko w postaci elektronicznej, ale to w dzisiejszych czasach chyba już mało komu przeszkadza.

Cóż powiedzieć….POWODZENIA

Andrzej Cisło

 

 NRL 2010-13

 

  

 

 

Wspomnienie prof. A.Szczeklika

    Komentarze

Był uosobieniem marzeń chyba nas wszystkich. Wszak wszyscy w cichosci marzymy, aby osiągnąć mistrzostwo w zawodzie nie tracąc a w zasadzie potrafiąc wzbogacać w sobie cały czas spojrzenie i wrażliwość humanisty, rozumieć i widzieć złożoność problemów , z jakimi przychodzi nam się mierzyć.

Z jednej strony mamy ku temu szanse. Nasza generacja żyje w naprawdę "ciekawych czasach". Napatrzyliśmy się na wzloty i upadki, potrafimy przywołać dowody wielkości i małości istoty ludzkiej. Da się to zrozumieć zapewne na gruncie wielowiekowego dorobku literatury i sztuki.

Z drugiej strony potworne zagonienie, nadmiar pracy ,coraz większy rozziew pomiędzy humanistycznymi deklaracjami elit społecznych a coraz bardziej bezwzględną prozą życia.
Wszystko to raczej średnio sprzyja pielęgnowaniu uduchowienia.
Tym cenniejsze, że byli i są wsród nas Ci, którym ta niełatwa sztuka się udała.

 

Andrzej Cisło

3 lutego 2012r;

 

 

 

 

 

 

A zaufanie akurat było na wagę złota

    Komentarze

Pat związany z wzajemną nieufnoscią dwu stron i asekurowaniem się lekarzy czekających na wywiązania się MZ i NFZ z ustaleń z 4.01 jest wynikiem sposobu, w jakim środowisko władzy publicznej „rozmawia” ze środowiskiem swiadczeniodawcow.
W dyspozycji samorządu lekarskiego są setki przykładów bezdusznego stosowania przepisów, jednostronnej ich interpretacji, nakładania kar w sposob nieopisany w umowach, nieprzestrzeganie praw oferentów.

Obowiązkiem władzy publicznej jest działanie wzmagające zaufanie obywateli do instytucji państwowych. Na llini płatnik- środowisko swiadczeniodawcow obowiązywała i obowiązuje szkodliwa krotkowzroczna polityka obliczona – jak sie zdaje- na wytworzenie nieuprawnionej przewagi przez płatnika. 

I w takich wypadkach, gdzie wzajemne zaufanie co do realizacji podjętych ustaleń jest na wagę złota, ta polityka zbiera złe żniwo.

Przykład?  Proszę bardzo

Andrzej Cisło

12 stycznia 2012r;

 

 

 

 

 

 

Indeks spraw (nie)załatwionych

    Komentarze

Jak już napisałem przy uruchamianiu nowego oblicza witryny-czas był wielki na pewne zmiany na naszej stronie.
No i przyjąć trzeba , że jak u każdego operowanego, uzyskanie pełni funkcji musi trochę potrwać.
Postanowiłem jednak przeredagować stronę w drobnym, ale istotnym aspekcie.
Otóż zadaniem korporacji i jej samorządu jest nie tyle stwierdzenie, że w jakimś obszarze dzieje się źle, ile wskazanie dlaczego tak jest i jakie zjawiska są tego przyczyną. Najczęściej u podstaw leży jakaś nie do końca umocowana w ustawach bądź w Konstytucji praktyka. Wówczas należy ją odnaleźć, zdefiniować, zbadać jaki sposób obalenia tej przyczyny byłby najskuteczniejszy i … zrobić to.
Sęk w tym, że spraw tych przybywa w niesamowitym tempie.
Kiedy w Polsce prasa 20 lat temu zaczynała pisać o rzeczach trudnych, bolesnych i bulwersujacych, nieodmiennie nachodzila mnie myśl przy lekturze takich doniesień ile z tych bezeceństw utrzyma się pomimo wzięcia ich przez prasę na ostrze pióra?
Zastanawiałem się wówczas , czy nie byłoby dobrze, aby gazety prowadziły co jakiś czas indeks spraw załatwionychi niezałatwionych.
W dobie internetu to pestka- nie trzeba tracić szpalt na drukowanie takiego indeksu. Po prostu trzeba stworzyć na witrynie miejsce, gdzie będzie mozna prześledzić :

  • Jakie zdaniem redakcji są te najwazniejsze węzłowe problemy
  • Jakie działania się podejmuje, aby je rozwiązać
  • Gdzie tkwi przeszkoda w ich rozwiązaniu.

Dlatego w krótkim menu z lewej strony jest stały dostęp do zakładki "Problemy/Wyzwania" , skąd można dojść do opisu tych wyzwań czy problemów i zrobić mały remanent tego , co udało sie załatwić.

Jeśli chcemy pójść dalej, sam opis nieprawidłowości nie może nam wystarczać. Trzeba wiedzieć jeszcze co jest zawadą, a żeby wyrobić sobie pojęcie w jakim punkcie walki o "lepsze jutro" jesteśmy- trzeba mieć pełny obraz tego, co zostało lub nie zostało w tych sprawach zrobione.

Andrzej Cisło

26 grudnia 2011 

 

 

 

 

 

 

Rotacja, czyli rotuj się kto w Boga wierzy

    Komentarze

 

 

Wersja wizji Rządu z dnia przedwczorajszego : PSL ma dostać inne resorty niż obecnie, m.in. resort zdrowia, gdzie szefem ma być Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wersja z dnia wczorajszego : wszystko zostaje po staremu, PSL będzie miało jednak resort pracy, gdzie szefować ma Władysław Kosiniak-Kamysz.

Władysław Kosiniak-Kamysz ma lat 30. Jeśli ktoś w tym wieku może w środę obejmować resort zdrowia , a w czwartek resort pracy, to w profesjonalizm pracy tego rządu można naprawdę powątpiewać.
Takie numery mozna robić ze starym wyjadaczem chleba jak np Jerzy Miller, czy Michał Boni- stare wygi dobrze znające się na mechanizmach i arkanach władzy i procesów podejmowania decyzji. Człowiek trzydziestoletni może być rzecz jasna ministrem ale wówczas na zasadzie , że jest w danej dziedzinie ekspertem. Nie mozna być jednak ekspertem ws zdrowia i jednocześnie ws pracy. Tego się w tym wieku po prostu nie da zrobić .

 

 

Może jednak dobrze, że "zdrowie" nie będzie przedmiotem eksperymentów rządowych (przynajmniej na razie)

Andrzej Cisło

11 listopada 2011 

 

 

 

 

 

 

Ostrożnie z tą krytyką

    Komentarze

 

 motto: nikt Wam nie da tyle, ile ja Wam obiecam

 

Jak donosi prasa lekarze Porozumienia Zielonogórskiego (tej części , która pozostała po odejściu odnogi wielkopolskiej)  podjęli przy okazji wyborów parlamentarnych akcję obliczoną chyba na zdezawuowanie obecnej ekipy rządowej. PZ realizuje to poprzez wywieszanie w przychodniach plakatów z wizerunkami posłów koalicji rządowej. Lekarze PZ chcą ponoć przez to przekonać pacjentów, że nie warto głosować na obecna władzę gdyż ta niewiele zrobiła  dla opieki zdrowotnej.

 

Akcja ta została zauważona przez prasę. Rafał Ziemkiewicz poświęcił jej swój felieton w Rzeczpospolitej "Pokaż lekarzu co masz na ścianie"  . Ziemkiewicz wspomina, że poza kwestią wygranej debaty telewizyjnej przez Tuska z Kaczyńskim w 2007 niebagatelnym czynnikiem sprzyjającym PO była rzekoma agitacja środowiska lekarskiego za PO jako zemsta za "branie lekarzy w kamasze Dorna"

Zastanowić się tylko należy jak będzie wyglądać akcja tego samego PZ podczas następnych wyborów.

Bolesna prawda jest taka, że nie ma co oczekiwać ekipy łaskawej dla środowiska medycznego – ot pokutuje mit, że im tańsza usługa medyczna  tym będzie ich więcej a więc to zysk dla pacjentów czyli wyborców.

Czy opłaca się więc pomstować na tę konkretną koalicję?  Chyba nie.   

I to -żeby wszystko było jasne- nie dlatego, że obecna koalicja jest OK , tylko pomyślmy : co powiemy pacjentom podczas następnych wyborów? 

 

Andrzej Cisło

 

 NRL 2010-13