„Testament” w sprawie ubezpieczeń czyli: Pilnujcie Kol. Radziwiłła !

Written by admin on 7 września 2010. Posted in Ubezpieczenia

Jak informowałem onegdaj niezbadane losy spowodowały, że 12 lutego 2010 objąłem funkcję szefa Zespołu NRL ds. Ubezpieczeń Lekarzy i Lekarzy Dentystów.
Zespół liczy 5 osób – małe kameralne grono, w naszym przypadku ludzi już „bywszych” w samorządzie , sprawnych organizacyjnie i mających pojęcie o materii za jaką się wzięliśmy (H.Bobrowska,Z.Brzezin,J.Gryko, K.Hajdo + Autor)  .
Zaczęliśmy od raportu otwarcia i jako że zbiegło się to wszystko z niespodziewanym wydaniem przez Min.Finanasów rozporządzenia  regulującego nowe OC lekarzy  akcją informacyjną , założeniem podstrony na witrynie NIL , wydaniem kompendium dotyczącego nowego OC i  informacjami rozpowszechnianymi za pomocą mediów.
Raport otwarcia był potrzebny ponieważ takiego zespołu  nie było w NIL w poprzedniej kadencji  a tuż przed nową kadencją  miał miejsce fakt  znaczący – ustawa o izbach lekarskich wprowadziła nowe, powszechne OC lekarzy . Co do meandrów prac legislacyjnych osobiście miałem swój ugruntowany pogląd (pisałem o tym na stronie) – nie ukrywam , że dość krytyczny wobec  pomysłu nt ubezpieczeń autorstwa  poprzedniej NRL i  wobec samego Prezesa Radziwiłła, który nie dołożył należytej staranności  i w zasadzie nie wykazał większej determinacji aby oszczędzić nam  podwójnych polis ( w zasadzie NRL pod jego prezesurą ten system wielokrotnych polis zaproponowała) .

Ale mniejsza o historię, „z żywymi naprzód iść” – jak pisał poeta .
Oś sporu pojawiła się dość szybko . Stała się nią nie kwestia historii ale kwestia konieczności czy też braku konieczności nabywania polis OC przez lekarzy  na etacie (w stomatologii rzadkość). Zespół nasz uważał, że  biorąc pod uwagę zapis ustawowy, wyjaśnienia MZ i fakt że polisy takiej lekarz-pracobiorca nie wykorzystałby do niczego,  obowiązek taki na tych lekarzach nie ciąży i nie powinien ciążyć w przyszłości. Bardziej widzieliśmy lekarzy na etacie jako nabywających polisy dobrowolne chroniące ich od odpowiedzialności np. za zepsuty sprzęt lub inne przewiny pracownicze za które pracownikom grozi regres ze strony pracodawcy w wysokości 3-krotnej pensji .

Niestety przywództwo Rady Naczelnej obrało dość -moim zdaniem- niebezpieczny  kierunek w tej sprawie. Uporczywie lansowano tezę, że polisę powinien mieć każdy lekarz . Dość powiedzieć, że w dość osobliwej  jak na obyczaje demokratyczne atmosferze Rada oddaliła25.06.2010  projekt uchwały autorstwa Zespołu z konkretną propozycją zmian legislacyjnych i uchwaliła w to miejsce wyciągnięte ” jak królik z kapelusza” Stanowisko autorstwa K.Radziwiłła. Stanowisko to było wadliwe o tyle, że na jego podstawie nie dało się sformułować wniosków legislacyjnych a jeśliby się chciało to zrobić na siłę to byłby to sygnał, że NRL chce zniesienia ochrony kodeksowej dla lekarzy na etacie (art. 120 kodeksu pracy mówi , że za szkody wyrządzone osobom trzecim odpowiada pracodawca) .

Bez zbędnych kłótni więc , bez udowadniania sobie złych intencji czy innych wszeteczności zaproponowaliśmy 3 września  stanowisko uszczegółowiające tamto czerwcowe z wyraźnym stwierdzeniem , że zdaniem Rady  lekarze – etatowcy nie mają obowiązku nabywania polis OC i nie powinni mieć takiego obowiązku w przyszłości. Dość powiedzieć , że „Wielki Hamulcowy” K.Radziwiłł znów zdołał przekonać Radę ( w zasadzie przy marnej frekwencji ale cóż to zmienia?) że trzeba pomysł Zespołu odesłać ad acta i sprawa znów upadła.

No- tak się nie da pracować. Jeśli Rada nie ma zaufania do Zespołu to trzeba się zastanowić nad sensem misji. W związku z tym złożyłem rezygnację z szefowania Zespołowi ponieważ na bazie tak sformułowanego stanowiska każda inicjatywa legislacyjna NRL ws ubezpieczeń  (a chodzi nam przede wszystkim o ujednolicenie polis) spełznie na niczym a osobiście nie lubię tracić czasu na inicjatywy, w których  wnioskodawca sam podcina sobie skrzydła.
Pomijam już  afronty prezesa Hamankiewicza jak odmówienie mi w czerwcu prawa do reprezentowania NRL podczas debaty internetowej w wydawnictwie Kluwer Polska , do której zostałem osobiście zaproszony jako szef Zespołu NRL czy prowadzenie obrad w taki sposób, aby moje merytoryczne opinie w imieniu zespołu zostały utopione w zalewie głosów zapewne  wypowiadanych w dobrych intencjach ale merytorycznie nie wnoszących nic do dyskusji.

Przyczyny swego odejścia opisałem w liście do członków NRL.
Piszę tam m.in. iż pikanterii sprawie dodaje fakt , że po raz drugi obiliśmy się sprzeciw  K.Radziwiłła który oprócz swych zaniechań w trakcie prac legislacyjnych i osobistej-uważam -odpowiedzialności za wprowadzenie wielokrotnych polis , poza wszystkim jest  członkiem rad nadzorczych jednego towarzystwa ubezpieczeniowego  i jednego przedsiębiorstwa brokerskiego  co może budzić uzasadnione podejrzenie o konflikt interesów.

Dlatego piszę w tytule i proszę : miejcie oko na Kolegę Radziwiłła ! To bardzo zdolny człowiek ale prący do przodu aby swój pogląd wyforować na czoło . Do tego ma wpływ na Radę w stopniu o wiele większym niżby wynikało to tylko z zajmowanego stanowiska wiceprezesa NRL.

Czy sprawa polityki NRL wobec ubezpieczeń może mieć jakiś wpływ na stomatologów ?
Wszystko może mieć wpływ na Stomatologię- jesteśmy pod względem biznesowym w systemie naczyń połączonych i  szybko przyzwyczajmy się do tego stanu rzeczy i nie udawajmy ,że  tak nie jest.
I właśnie dlatego to piszę. Do tego, że człowieka tam w Warszawie czy Poznaniu  obrażą czy posądza o Bóg wie co już się przyzwyczaiłem i nie musze się Szanownym Czytelnikom zwierzać ze swych problemów (nawet nie bardzo mieści się to w moim widzeniu  posłannictwa tej witryny) .
Sprawa idzie jednak o dość duże pieniądze , ogromny rynek ubezpieczeń . Jakie to ważne- nie musze chyba przekonywać .
Na co zwrócić uwagę i czego musimy przypilnować? – o tym dla czytelności newsów piszę w osobnym artykule. 

Andrzej Cisło