Czyżby tarcia na szczytach NIL?

Written by admin on 6 kwietnia 2015. Posted in Komentarze, Samorządność

C

złowiek tam bywa, ale może i nie wie wszystkiego. Jasna sprawa- przykre czy niefortunne zdarzenia raczej chowa się przed szerszym dostępem. Kanwą tego komentarza jest najnowszy numer Gazety Lekarskiej , gdzie na stronie 25 w tekście "Dla drugiego człowieka" Jolanta Małmyga daje Czytelnikom do zrozumienia, że w samej NIL nie najlepiej się dzieje. O co chodzi -nie wiadomo, bo autorka jest w swych przemyśleniach dość tajemnicza. Coś musi być na rzeczy, bo nie jest to pierwszy tekst autorki, z którego przebija jakaś pretensja (wcześniej np było o mięczakach).

 

 

 Teraz jednak wyraźnie sugeruje, że na szczyty władzy rządowej , ale również i  izbowej dostali się ludzie, którzy

"próbują rożnymi metodami wejść na szczyt , a gdy się na nim znajdą, nie mogą już niczego dojrzeć poza nim […] . Osiągnęli cel dla celu, z którego nic nie wynika, gdyż stworzyli niezrozumiały obraz dla tych, którym miało to służyć ."

Dalej jest jeszcze gorzej :

" a teraz stoją samotnie na szczycie i nie wiedzą co dalej zrobić. [..] Zdobywca jest sam, otoczony biernymi, znudzonymi obserwatorami jego zmagań. Został wybrany do władzy ale bardzo szybko zapomniał, żeby utożsamiać się z kolegami po fachu [..]"

Itd itp . Pierwsze skojarzenia raczej kierują myśl na Miodową-do MZ  albo do NFZ. Ale  ta wzmianka o samorządzie i tyrada  o "tzw. działaczach" …?

Osobiście – jeśli potrzeba -nie stronię od "zaostrzania pióra" . Ale preferuję nieco mniej tajemniczy charakter krytyki- krytykowany ma prawo w końcu wiedzieć za co mu się dostało.

O co chodzi Jolancie Małmydze? Trudno powiedzieć . Może kroplą goryczy była niedawna konieczność poszerzenia uchwałą jednego z gremiów NIL aby nie doprowadzać do głosowania pomiędzy poprzednią a obecną wiceprezes ds stomatologii? (poprzednia nie bardzo chciała zrezygnować). Może o co najmniej  nieroztropne umieszczenie w ostatnim piśmie do NFZ szkodliwej sugestii (poczynione bez żadnej konsultacji z Komisją) ? Może to, że od 2 miesięcy Komisja nie może doprosić się o ważny materiał ws radiologii? Może – skoro autorka pisze o "tzw. działaczach co to dotarli na szczyt" – jakieś poważniejsze tarcia w Prezydium NRL? Niewykluczone. Pewne symptomy animozji sam odnotowywałem wcześniej na tej witrynie.

Jedno jest dość oczywiste- felieton członka Kolegium Redakcyjnego to nie jakaś tam pisanina (choć autorka epatuje dość mocno kontrastami i nieco pretensjonalnym w tym momencie w końcówce życzeniem "cieszmy się z harmonii"). Jest to -co by tu nie powiedzieć- tekst osoby "stamtąd" i w całym cywilizowanym świecie oznacza wysłanie przez część establishmentu sygnału,  że w opisywanym kręgu źle się dzieje. Co więcej- tekst ten posiada zapewne aprobatę Redakcji, która -jeśli nawet nie podziela tego poglądu- to jednak uważa za celowe eksponowanie tego wątku.

U samej autorki widać też zdecydowaną przemianę-  komentując w 2012r żenującą decyzję odmowy publikacji mojej polemiki z Anną Lellą twierdziła, że "prezentowanie tekstów w złym świetle stawiających kierownictwo NIL jest niezgodne z linią programową Reakcji GL" . A tu teraz taki protest-song. Więc pomimo, że w stylu temu "pisarstwu" trochę brakuje, to chyba jednak jakaś przemiana.

Kurczę, wiedziałem i pisałem że tam nie jest najlepiej. Ale, że aż tak.?

 

Andrzej Cisło

6 kwietnia 2015r

Print Friendly, PDF & Email