Kręcimy się w kółko czyli „liczebność głupcze..”

Written by admin on 8 czerwca 2015. Posted in Komentarze, Rynek stomatologiczny

I

znów to samo- jak przed rokiem. Minister publikuje projekt rozporządzenia ws limitów przyjęć na kierunki medyczne.
W ubiegłym roku doszukałem się podstawowej niezgodności analogicznego projektu (na obecnie kończący się rok akademicki) z ustawą o szkolnictwie wyższym. Chodzi o to, że wg ustawodawcy limity mają być wyznaczane w zależności od:
  • możliwosci dydaktycznych uczelni
  • zapotrzebowania na absolwentów (czego nie mierzmy na Boga wskaźnikami frekwencji próchnicy)
legisl_dir

 

 Moją uwagę rok temu NRL włączyła do swego negatywnego stanowiska wobec zeszłorocznego rozporzadzenia ws limitów . MZ nawet nie odniosło się do tego, a żeby zapewnić sobie komfort odwołało konferencję uzgodnieniową w tej sprawie.
Pytałem wówczas czy nie należałoby uświadomić MZ potrzeby zawarcia pewnego paktu: im więcej chce kształcić młodych stomatologów, tym większe musi dac udogodnienia w otwieraniu praktyk. A w naszych warunkach- tym prostsze procedury administracyjne (testy,pozwolenia,kontrole, statystyka) i jakaś realna szansa kształcenia podyplomowego.
Być może moi Czytelnicy zauważyli, ale od dłuższego czasu akcentuję konieczność wpisania sprawy liczebności zawodu lekarza dentysty do agendy pilnych rozmów z władzami publicznymi.
Obecna władza samorządowa ( Prezydium KSNRL ) ma inne priorytety.
Owszem, trzeba docenić impet, z jakim Pani Prezes Tyszler zabrała się za promowanie tworzenia miejsc akredytacyjnych, ułatwienia w ich tworzeniu itd. To sympatyczne, choć cały czas przypominam, że system specjalizacyjny w tej postaci ma szansę objąć zaledwie 12-15% stanu naszej grupy zawodowej. I skoro musimy się kształcić za własne pieniądze , to może warto caly wyrosły system kursów i warsztatów prywatnych zorganizować w jakąś całość dbając, aby każdy stomatolog obok obowiązku doskonalenia miał również prawo do uzyskania powszechnie uznawanego poświadczenia nabytej wiedzy i umiejętności.
Policzmy więc : zwyżka stomatologów na rynku pochodząca z podwyższonego limitu przyjęć w zdecydowany sposób przekracza już ewentualny co najwyżej uzysk z podjętych przez NRL starań o większą dostępność do specjalizacji.

Słowem kręcimy się w kółko . Póki nie siądziemy do poważnych rozmów o uorganizowaniu naszego stomatologicznego podwórka , będziemy się kręcić w kółko . Nie mamy też żadnej pewności, że ta dysproporcja nie będzie narastać z powodu niekontrolowanego zwiększania limitow przyjęć w latach kolejnych. Wszak przynajmniej dwie uczelnie szykują sie do otwarcia kierunku stomatologicznego.

Piszę o tym od dawna . Wiem też, że wiele osób podziela ten punkt widzenia.
Może to i dlatego dzisiejsze wydanie Infodent24.pl zaczyna się artykułem wyliczającym na wstępie kto nie upomina się o stan liczebności stomatologów. Nie ma co o tym pisać szerszych elaboratów , ale w tej sprawie widać grupę beneficjentów obecnego stanu rzeczy i choć teorie spiskowe są mi obce, nie sposób i tego wątku kiedyś nie rozwinąć.

Trawestując więc kultowe już zawołanie wyborcze Clintona, rzekłbym sobie i całej naszej Naczelnej Komisji „liczebność głupcze” . To nie ma nic wspólnego z chęcią kwitnięcia we własnej praktyce w komforcie nieliczenia się z konkurencją. Pewna doza rywalizacji, konkurencji (w tej dozwolonej formie) jest niezbędna do rozwojuSprawy zaczynają jednak przybierać niepokojące rozmiary a na horyzoncie brak nawet próby zarysowania samego sposobu rozpoczęcia z władzą dialogu w tej sprawie.

Na żółtych  stronach „Rzeczpospolitej” często poruszane są sprawy startu młodych w zawodach prawniczych. Ostatnio jeden ze starszych doradzał młodym prawnikom, że klientów trzeba zdobywać już na studiach, że po studiach trzeba pracować nie licząc godzin i nie oglądając się za zapłatą. Tak sie dochodzi do własnej kancelarii.

Choć nie mam dzieci ani na stomatologii ani po stomatologii , uprzejmie w imieniu młodych dziękuję za taką perspektywę- nie wiem , może prawa da się w takich warunkach nauczyć, ale medycyna wymaga nieco więcej spokoju. A niestety obawiam się, że młodych stomatologów wrzucono do tego samego worka co młodych prawników.

Andrzej Cisło

Valetta, Malta | 7 czerwca 2015r

Print Friendly, PDF & Email