Na kanwie jednego wyroku przestróg parę

Written by admin on 11 listopada 2015. Posted in Komentarze, Samorządność

N

ie do końca wiadomo, czy z tego wyroku będzie okazja wyprowadzić praktyczne skutki na przyszłość. Nie wiemy bowiem , czy dystrybucja środków publicznych na świadczenia zdrowotne odbywać się będzie dalej w trybie konkursów, a nawet jeśli tak, to czy według reguł ustalonych przez obecnego płatnika (NFZ )

 

prawomocny wyrok WSA

Ale z pewnością z tego wyroku (jak i szeregu innych , które podważają decyzje komisji konkursowych) płynie nauka dla przedstawicieli administracji , że

przy wydawaniu decyzji skutkujących tak poważnymi stratami dla prowadzących działalność gospodarczą obywateli warto trzy razy się zastanowić. Ba, warto nawet przyjąć punkt widzenia odwołującego się, wychodząc z założenia, że lepiej pięciu "winowajcom" przepuścić, niż jednego bezpodstawnie skrzywdzić.

Zajmuję się sprawami kontraktów i konkursów od 1996 roku, kiedy to po raz pierwszy "rozdawane" były kontrakty na STM (w ówczesnym woj.pilskim jako pilotaż) . Celowo piszę "rozdawane" , bo to  czego dopuścili się wówczas niektórzy dyrektorzy ZOZ i urzędnicy UW trudno inaczej nazwać jak rozdawnictwem.

Do końca jednak mych dni pamiętać będę sławetny rok 2010 , kiedy to 160 oferentów w Wielkopolsce odeszło z kwitkiem mając odrzucone oferty***. Zapisy ustawy się od tego czasu w tym zakresie nie zmieniły. Taki wyrok , mówiący iż tylko intencjonalne, celowe działanie oferenta mające na celu wprowadzenie w błąd zamawiającego może zostać potraktowane jako podstawa do odrzucenia oferty -taki wyrok mógł zapaść  rownież wówczas. Takie rozumowanie było bowiem możliwe do przeprowadzenia na gruncie ówczesnych przepisów . Niektórzy odrzuceni wówczas do dziś nie mają kontraktów (w ostatnim postępowaniu pozbawieni byli np 5 pkt za kontynuację). Jak się okazuje – oni oraz większość z tych , którym  oferty odrzucono  ostatnio (w2014) ponieśli skutki urzędniczej bezduszności . Ci, którzy mieli odrzucone oferty z powodu "nieprawdziwych informacji" w konkursie zeszłorocznym, dodatkowo zostali ukarani przez sądy grodzkie grzywną za wykroczenie. Teraz się okazuje, że większość z nich-bezpodstawnie.

Niech to będzie też również wskazówką dla urzędników izbowych, którym również się czasem zdaje , że pojedli wszystkie rozumy. Wspomniany przeze mnie 2010 rok to też moment, gdy pomimo licznych nawoływań (m.in moich na tej witrynie) ówczesne władze WIL  stanęły murem po stronie WOW , a tyłem do swych wyborców sugerując nawet w izbowym biuletynie, że "koledzy chcieli oszukać NFZ "

Niech to w końcu będzie otrzeźwieniem dla tych obserwatorów naszego życia samorządowego (np.delegaci na szczeblu okręgowym i krajowym) , którzy bezkrytycznie utrwalają mit nieomylności prezesów, odmawiając tym samym nam- przestawicielom stomatologów – prawa do skutecznych form działania.

Czas leczy rany, ale czy sprawia, że stajemy się mądrzejsi?

Andrzej Cisło

– – –  – – – – – –  – –

*** sprawa dotyczyła wówczas głównie tych, którzy pomimo braku pełenej specjalizacji (albo mający II st ale "niepasujący" do zakresu świadczeń) wskazali czas pracy specjalistów "powyżej 50%". Jednak w formularzu ofertowym jest miejsce, gdzie wskazuje się kwalifikacje personelu. We wszystkich przypadkach zamieszczone tam dane wskazywały prawidłowo posiadaną przez lekarzy specjalizację. Oferta była więc niespójna, ale nie była nieprawdziwa i można to było kazać oferentom skorygować.

pokonkursowy(2010)felieton "Przeżyliśmy konkurs…"

Print Friendly, PDF & Email