Zatrudnianie w praktykach: pat w pełni

Written by admin on 9 grudnia 2016. Posted in Artykuły, Rynek stomatologiczny, Samorządność

 

pytW tym felietonie nie będzie ani słowa sugerującego złą wolę. Załóżmy, że wszyscy mają dobre intencje. Jednakże losy postulatu stomatologów (popartego jak by nie było uchwałą Krajowego Zjazdu) aby umożliwić zatrudnianie lekarzy przez lekarzy w praktykach są świetnym przykładem niemożności przebicia się naszych dentystycznych postulatów już przez sam Samorząd i potwierdzają tylko pytanie czy jesteśmy właściwie reprezentowani.

Uchwała Komisji Stomatologicznej NRL z 2015r zwracająca się do NRL o wystąpienie o nowelizację art.53 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty spotkała się wśród członków NRL z chłodnym przyjęciem . Decyzją Rady projektem miały wspólnie zająć się : wnioskodawca czyli komisja STM NRL i Komisja Legislacyjna. Tak się składa, że jestem członkiem obu. Prace przerwała nawałnica wywołana odwołaniem poprzedniego wiceprezesa- p.dr.A.Tyszler. Od jakiegoś czasu wiadome było ' że wersja zakładająca nieograniczoną możliwość zatrudniania lekarzy w praktykach (bez żadnych limitow) jest nierealna i prawdopodobnie nawet niezgodna z prawem.

Ale cóż szkodzi przystać na wersję, że poza stażystami i rezydentami praktyka może zatrudnić np incydentalnie specjalistów do wykonania określonej procedury (gościnnie) i powiedzmy jednego stałego asystenta praktyki? (Pisałem o tym wielokrotnie)

Wczoraj , na posiedzeniu Komisji Legislacyjnej zaprezentowana została wersja będąca podobno wynikiem sugestii nowego szefostwa KSNRL , podchwyconej i zredagowanej przez prawników NIL. Decyzją Komisji Legislacyjnej zostanie przedstawiona Komisji Stomatologicznej.

Próbowałem przekonywać  członków Komisji Legislacyjnej, że propozycja ta ewidentnie rozmija się z celem, jaki przyświecał podjęciu tego tematu.

”->PROPOZYCJA

Art. 53

  1. Lekarz, lekarz dentysta wykonujący indywidualną praktykę lekarską, indywidualną specjalistyczną praktykę lekarską, może zatrudniać jednego lekarza, lekarza dentystę.
  2. Zatrudnienie, o którym mowa w ust. 1, jest możliwe gdy:
  • jego celem jest odbycie przez zatrudnionego stażu podyplomowego, szkolenia specjalizacyjnego lub szkolenia w celu uzyskania umiejętności z zakresu węższych dziedzin medycyny lub udzielania określonego świadczenia zdrowotnego albo
  • lekarz, lekarz dentysta, który ma być zatrudniony w praktyce jest emerytem lub brakuje mu nie więcej niż 4 lata do osiągnięcia wieku emerytalnego, jeżeli spełnia warunki do uzyskania prawa do emerytury z osiągnięciem tego wieku,
  • albo lekarzowi, lekarzowi dentyście wykonującemu praktykę brakuje nie więcej niż 4 lata do osiągnięcia wieku emerytalnego, jeżeli spełnia warunki do uzyskania prawa do emerytury z osiągnięciem tego wieku, albo
  • lekarzem, lekarzem dentystą, który ma być zatrudniony w praktyce jest małżonek albo zstępny lekarza, lekarza dentysty wykonującego praktykę, albo
  • okres zatrudnienia ma obejmować okres przemijającej niemożności osobistego udzielania świadczeń zdrowotnych przez lekarza, lekarza dentystę wykonującego praktykę.

3. Lekarz, lekarz dentysta zatrudniający innego lekarza, lekarza dentystę jest obowiązany do poinformowania organu prowadzącego rejestr o zatrudnieniu oraz o rozwiązaniu stosunku pracy, wskazując imię i nazwisko oraz numer prawa wykonywania zawodu zatrudnionego lekarza, lekarza dentysty oraz okoliczność z ust. 2 uzasadniającą zatrudnienie w praktyce.

Przede wszystkim propozycja ta w żadnym  razie nie odzwierciedla problemu, z jakim Komisja Stomatologiczna przyszła do Naczelnej Rady Lekarskiej. Nie to nas uwiera w ukonstytuowaniu praktyk lekarskich, że nie spełnia ona celów socjalnych. Tak, socjalnych- ta propozycja jest bowiem próbą obdarowania praktyk lekarskich kolejną  „państwowotwórczą” funkcją.

Już na pierwszy rzut oka propozycja wporwadza konkurencję pomiedzy stażystami i rezydentami a innymi lekarzami , którzy mogliby być zatrudnieni. Pewnie to niedopatrzenie, prawnik Komisji Legislacyjnej zgodził się , że być może to trzeba zmienić.

Wszystko kręci się wokół problemu, że według niektórych praktyka nie może ot tak , dowolnego lekarza zatrudnić na stale. Co najwyżej na czas określony .Zatrudnienie na czas określony to jednak według kodeksu pracy okres maksymalnie 33 miesięcy. Wyobraźmy  sobie lekarza przyjętego do praktyki na 33 miesiące. Pierwsze miesiace „wgryza sie” w robotę, potem rozkręca i potem- pora się żegnać. Nieporozumienie. Dobry asystent to skarb-po co się z nim żegnać ? A skoro mam zatrudnić lekarza,to dlaczego z takimi obostrzeniami? Że tylko syn, córka, żona , albo emeryt lub prawie emeryt, lub gdy ja będę prawie emerytem !

Obrońcy obecnego stanu prawnego argumentują, że praktyka wykonywana jest pod własnym nazwiskiem, w szczególności pacjenci praktyk specjalistycznych mogą być przekonani, że świadczeń w takiej praktyce udziela tylko specjalista.

Argument ten nie wytrzymuje krytyki z dwóch powodów:

Zobacz

  1. ustawodawca nie nakazuje informowania pacjentów przez praktyki szkolące lekarzy, że świadczenia udziela mu stażysta lub rezydent. Z tego powodu nie ma różnicy, czy praktyka ma stałego asystenta (obecnie sytuacja nieprawidłowa) , czy w sumie nieograniczoną liczbę stażystów lub rezydentów (obecnie zupełnie prawidłowe jest zatrudnianie kolejno po sobie asystentów czy rezydentów)

  2. w dzisiejszych czasach "praktyka" to nie jest tylko człowiek-lekarz. To cały zestaw składników typowego przedsiębiorstwa, to również marka , jaką ma na lokalnym rynku medycznym. To procedury, jakie ma w ofercie, to całe know-howw zakresie samodoskonalenia, marketingu, budowania dobrych relacji z pacjentami etc, etc. Przydzielenie części zadań współpracującemu lekarzowi (nawet młodszemu i niespecjaliście) nie pozbawia wykonanej przez niego usługi walorów charakterystycznych dla całej praktyki. Praktyki, której indywidualny rys nadaje w końcu szef-właściciel

Nasze praktyki przestają pasować do wymogów rynku. Tej formie działalności leczniczej w naszej branży grozi naturalne "wymarcie" jako formy nieprzystosowanej do otoczenia. Mówią nam: można założyć podmiot. Pewnie, że można , ale po co wychodzić spod władztwa izb (które podobno są nasze i dla nas)  i koniecznie rejestrować się u wojewodów ?

Izbowy "mainstream" , który niechętny jest jakimkolwiek zmianom w art.53  argumentuje, że ustawodawca nie zgodzi się na zmiany. Dobrym przykładem, że nie ma co się bać wyzwań jest promocja interesów aptekarzy, która materializuje się w projektach rządowych "apteka dla aptekarza". Niby sprawa nie do załatwienia w warunkach prawodawstwa unijnego …a jednak.

To trochę jak z tym bąkiem co to nie powinien teoretycznie latać a nie wie o tym i ..lata.

No, ciekawe co powie teraz Komisja Stomatologiczna.

Andrzej Cisło