Co wynika ze sprawozdania NFZ za 2010?

Written by admin on 29 czerwca 2011. Posted in Nakłady fin.

contribute Fundusz opublikował sprawozdanie z działalności za rok 2010 . Oprócz części opisowej sprawozdanie takie zawiera bardzo ciekawe tabelki zawierające zestawienia danych finansowych. Analiza tychże szczególnie w porównaniu do analogicznych zestawień za lata 2008 i 2009 dostarcza ciekawych danych.

Pisałem już , że w latach 2008 i 2009 znacznie różniło się wykonanie  ostateczne w pozycji „leczenie stomatologiczne” od planu finansowego. W roku 2008 było to aż o 151 mln zł a w 2009 o 113  mln.
2010 rok nie przyniósł tak znacznych różnic bo  wykonanie od planu różniło się „tylko” 27 mln zł. No , ale pamiętajmy, że sam plan na 2010 był dla stomatologii skandalicznie niski (spadek do 2009 o 13 %) toteż w zasadzie nie było już na czym oszczędzać.
No i wykonanie świadczeń stomatologicznych w 2010 = 1mld689 mln zł podczas gdy w roku 2009 = 1mld847 mln. Różnica 2009/2010 w ostatecznie wydanych pieniądzach na stomatologię wyniosła 158 mln . No to tak, jakby zgubić gdzieś całą Małopolskę. To chyba mówi samo za siebie.
ZESTAWIENIE z wykonań za lata 2008-2010

Jak podaje Fundusz – udział stomatologii w ogólnych wydatkach na świadczenia spadł do 2,98% podczas gdy (co wynika z wyliczeń)  w roku 2009 wynosił 3,45%  a w 2008 3,52%. I to jest właśnie niepokojące- grozi nam widać rozprzężenie nakładów od racjonalnych poziomów kosztów , z jakimi się liczyć należy układając jakikolwiek plan finansowy. Już np. AOS czy POZ nie odnotowują takich różnic. Ich udział w ogólnym budżecie trzyma się w latach 2008-2011 na równym poziomie (odpowiednio7,4-7,9%w AOS  i 12,8%w POZ) .
Koszty rosną przecież u wszystkich. Skąd więc wiara, że jedna branża poradzi sobie z inflacją lepiej niż inne?

Liczby jak wiemy można zestawiać dowolnie otrzymując czasem zaskakujące wnioski.
Ale pomyślmy- gdybyśmy chcieli odzyskać nasz „status” z roku 2009 i mieć 3,45% udziału w budżecie świadczeń ( w końcu to nic takiego- plan na 2008 deklarował udział stom=4,1%),  to na rok 2012 powinniśmy mieć   okrągłe 2 mld zł.  Powinno się więc  nam się dorzucić jakieś 250 mln ( to budżety stom Wielkopolski i Dolnego Śląska razem wzięte)  .

Doskonale wiemy jednak, że właściwa promocja stomatologii nie może opierać się na 3,5% udziale w budżecie NFZ. Ten udział powinien być znacznie wyższy. Jednak już przy tym 3,5% można by wykroić wzrost stawki o 20% .
Pojęcie biedy i bogactwa -jak wiemy- jest względne. Tak samo jest z określeniem czy jakaś suma pieniędzy to dużo czy mało. Fundusz zdaje się upierać przy tezie, że postulowane przez nas wzrosty budżetu stomatologicznego to taka kupa forsy, że trudno sobie wyobrazić  taki wzrost na 2012.
Może jednak nie ma się co zarzekać? Z zaprezentowanej perspektywy procentowego udziału naszej branży w budżecie wcale nie wydaje się to czymś nie do pomyślenia.
ac

Print Friendly, PDF & Email